Specjalny Raport D&B Poland dotyczący monitorowania upadłości firm na świecie pokazuje, że w II kwartale 2011 roku spada liczba bankructw na świecie. Największy spadek liczby upadłości w II kwartale br. odnotowano w krajach uznawanych jako gospodarki wschodzące: Polsce, Chinach czy Republika Południowej Afryki. Natomiast wzrost liczby upadłości odnotowano w takich krajach jak: Węgry, Hiszpania, Austria, Portugalia i Szwajcarii. Zwiększona liczba upadłości w Europie spowodowana jest narastającą recesją w krajach eurolandu. Na tym tle dobrze prezentuje się Polska w której odnotowuje się spadek liczby zgłoszonych do sądu upadłości rodzimych przedsiębiorstw.
W II kwartale 2011 roku wskaźnik liczby bankructw spadł do najniższego poziomu od III kw 2007 roku. Wskaźnik spadł do poziomu 92,7 w II kw 2011 roku, w porównaniu z 95,1 w I kw. 2011.
W II kwartale 2011 roku odnotowano spadek upadłości na świecie o 7,3 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. W porównaniu z I kw. spadek ten wyniósł 3,2 proc.
Największy spadek liczby upadłości odnotowano w Wschodzie - wschodniej Azji oraz Skandynawii co pod tym względem stanowi kontrast pomiędzy USA i niektórymi krajami strefy euro, gdzie odnotowano wzrost liczby upadłości. Przyczyn wzrostu upadłości upatruje się w znacznym zadłużeniu wewnętrznym tych krajów, jak również pogarszającej się kondycji finansowej przedsiębiorstw w tych krajach.
Z poziomu kraju największy wzrost upadłości odnotowano na Węgrzech, Portugalii, Hiszpanii i Australii, największe spadki w Polsce, Kanadzie, RPA i Chinach.
Ogólny spadek upadłości na świecie dowodzi poprawy sytuacji i ożywienia świtowej gospodarki jednak oparty jest na bardzo kruchych podstawach. Głównym zagrożeniem na światowej gospodarki jest znaczne zadłużenie wewnętrzne Państw.
Wewnętrzne zadłużenie USA
Szacuje się, że dług publiczny Stanów Zjednoczonych może spaść z poziomu 67 proc. do 61 proc. w stosunku do PKB w 2021 roku. Jednak zależeć to będzie od wielu czynników. Podstawą tego optymistycznego planu jest utrzymanie na dotychczasowym poziomie kosztów i wydatków związanych z interwencją wojsk amerykańskich w Iraku i Afganistanie. Dodatkowo, muszą zostać zniesione wszystkie ulgi podatkowe uchwalone w czasach prosperity w latach 2001, 2003 i 2010 roku oraz natychmiastowe wprowadzenie w życie mało popularnego i radykalnego programu cięć budżetowych.
Powyższy scenariusz jest jednak bardzo mało prawdopodobny. Bardziej realistyczny wydaje się wariant według, którego dług publiczny w 2021 roku nie tylko nie spadnie a wzrośnie do katastrofalnego poziomu 75 a nawet 80 proc. w stosunku do PKB. Tym bardziej, że Barack Obama już teraz oświadczył, że nie zgodzi się na cięcia wydatków w takich dziedzinach, jak badania medyczne, infrastruktura transportu i pomoc studentom w opłaceniu kosztów nauki na uczelniach.
W sprawie rosnącego długu publicznego Ameryka nie mówi jednym głosem. Dozwolony ustawowo limit zadłużenia USA wynosi na 14,3 biliona dolarów. Już teraz Departament skarbu nie ma środków na spłatę długów państwa i wypłatę należności z tytułu świadczeń socjalnych bez zaciągania nowych zobowiązań. Przedstawiony w Kongresie plan Baracka Obamy zakładał redukcję deficytu budżetowego o 4 miliardy dolarów w ciągu 12 lat. Jeden miliard z tej kwoty miałby pochodzić z podwyżki podatków, które przede wszystkim zostaną podniesione najzamożniejszym Amerykanom. Zdaniem konserwatywnych przedstawicieli Partii Republikańskiej podniesienie podatków zahamuje obecny wzrost gospodarki, z trudem dźwigającej się z recesji. A bezpieczne podniesienie progu zadłużenia jest możliwe tylko pod warunkiem cięć wydatków, jednak bez podnoszenia podatków.
Prognozy nie napawają optymizmem. Poprawa sytuacji pod tym względem będzie uzależniona od polityki rządów najbardziej zadłużonych krajów, polityki banków w tych krajach oraz banku centralnego.